niedziela, 8 lipca 2012

Skok na głęboką wodę - Apple Core

Oglądam właśnie polowanie warana na bawoła i widzę, że moje zmagania z apple core to chyba pomysł z tej samej ligi. 
To nie jest mój pierwszy patchwork, ale wydaje mi się, że trzeba mieć za sobą przynajmniej sto patchworków za sobą i cierpliwość +20 w skali 0-10, żeby się za to brać. 
Nie wiem, czy podjęte ryzyko się opłaca, ale na szczęście tkanina to nie maślanka, żeby się po tygodniu zepsuć.
Elegancki stosik czeka:

W stosiku znajduje się siedem setów po 11 kawałków z każdego rodzaju materiału. Nie lubię niebieskiego, ale akurat jeśli chodzi o zbieżność kolorystyczną moich tekstyliów, to najsilniejszą reprezentację mają Niebiescy, o kilka punktów przegrywają z nimi Zieloni, a następni w kolejce są Różowi, a po nich zbieranina, nie piąta liga, ale kolorystycznie wschodni bazar wysiada. 


Po długich i bezowocnych poszukiwaniach szablonu stwierdziłam, że robię duży dym o byle co, bo zasada konstruowania szablonu jest bardzo prosta. [Dla tych, co mają jakieś pojęcie o programie AutoCad, może być pomocna ta strona, ja z niej nie korzystałam, ale może ktoś zechce.] 

Cztery kawałki ze stosu wzięłam na próbę i zszyłam ręcznie, blokami, nie rzędami. To znaczy bloki były dwa, podwójne, potem zszyte w połowie. 



Powiem tylko o ............. rany

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz