niedziela, 26 sierpnia 2012

3,14-eluszka

Jakoś nie jest to dla mnie wdzięczny obiekt do eksperymentów, do szycia i do czegokolwiek. Co jedna, to głupsze błędy: nagminne mylenie rzepów, strony lewej z prawą, przodu z tyłem, nap męskich z żeńskimi - katalog naprawdę obfituje w szereg durnot, jakie udało mi się popełnić właśnie przy pieluszkach.
Teraz też nie mogło być inaczej - pomysł wziął się z szytych wcześniej majtek i spodenek, potem zobaczyłam gDiapers i po raz kolejny doznałam przykrego uczucia, że ktoś już wpadł na MÓJ pomysł, zrealizował go i nawet zaczął sprzedawać (konia z rzędem temu, kto nigdy tego nie doświadczył - ach, och, genialna rzecz, a potem grzebiesz, twórco, w sieci i okazuje się, że nie tylko ty jesteś taki łebski). GDiapers są śliczne i nigdy nie będę w stanie choćby się do tego ideału zbliżyć, zresztą chyba nie zamierzam, bo jakoś mi się nie widzi zapinanie pieluszki z tyłu, szczególnie w przypadku noworodka.
Ad rem - chciałam zobaczyć, jak wyjdzie taka pieluszka ze ściągaczem w pasie, i zobaczyłam. Oczywiście nie obyło się bez problemów: tym razem w roli głównej wystąpiły rzepy, które najpierw pomyliłam (i dziwiłam się okrutnie, czemu ten przód taki sztywny i niewdzięczny), a potem przyszyłam tak sobie (tutaj akurat winę ponosi w dużej mierze maszyneria, która jest cudowna, ale przy gęstym ściegu na początku nie chce czy też nie potrafi, nie wiem, przesuwać się do przodu i trzeba jej trochę pomóc).
Efekt taki oto - formowanka ze ściągaczem, z wierzchu welur bawełniany, od środka dzianina bawełniana, w środku flanela bawełniana z całkiem niebawełnianą mikrofibrą.
Proszsz...!



Jednak muszę przyznać, że jest to dla mnie doskonałe ćwiczenie, bo widzę błędy i widzę sposób ich naprawy czy raczej sposób na niepopełnienie ich po raz kolejny.
Tylko co z tego, jeśli potrafię stary błąd zastąpić natychmiast nowiutkim, świeżym i wkurzającym bardziej, niż poprzedni....?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz