czwartek, 16 sierpnia 2012

Lato, echże ty...


Pora na podsumowanie i przejście do następnego etapu :)
Otóż najwyraźniej za mało się przyłożyłam do szycia i lato nie było skore do pozostania dłużej. Pierwszy tydzień wakacji był - no, może nie tropikalny, ale bardzo ciepły, jezioro też ciepłe, więc dziecko wdzięcznie paradowało w swoich hawajskich gaciach z falbanką. Tydzień drugi natomiast wypiął się na nas pogodowo i stosowne byłyby raczej norweskie swetry, a nie hawajskie dizajny.
Czując za plecami jesień, a przed oczyma mając wizję powrotu dziecka do żłobka postanowiłam przeprowadzić się szyciowo z ciepłych mórz i oceanów do Oslo czy wręcz Ojmiakonu i nabyłam grubą i nieco mniej grubą bawełnę na spodnie dresowe. Kupiłam też cienką bawełnę na alladyny, ale w Ojmiakonie chyba nie będą potrzebne. Poza tym dziecko rośnie skokowo (niedawno uszyta europiżamka dziwnie się skróciła i dziecko kręci gołym brzuchem, a spodenki świetnie się nadają na polowanie na pijawki), więc trafienie z rozmiarem z góry skazane jest na niepowodzenie.
Mam więc cały wór dzianin i tkanin, starych i nowych, a przed sobą bajeczną jesień pod znakiem igły :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz