poniedziałek, 22 października 2012

Overlock z Lidla, akt - miejmy nadzieję - ostatni

Nowy overlock z Lidla okazał się być - niestety - takim samym badziewiem, jak poprzednik, tylko nie wyszło to od razu.
Jakiś tydzień temu przy przestawianiu ze ściegu rolującego na zwykły okazało się, że owszem, ten dynks do przestawiania się przestawił, ale sam ścieg już nie, rolował dalej, tyle że jakby bardziej płytko i wyrywkowo. Następnie, przy zmianie ściegu na czteronitkowy zbiesił się i zaczął zrywać nitkę lewej igły. Nawlokłam wszystkie nici od początku i przestał zrywać, ale nastąpiło to, co już znamy z listy dokonań poprzedniego egzemplarza, czyli rozbieżność ustawień naciągu i efektem pracy.
Mam dość. Jutro over wyjeżdża z mojego domu, a jeśli ktokolwiek spróbuje mnie namówić na naprawę gwarancyjną, zacznę krzyczeć. Nie chcę mieć z AGD z Lidla nic wspólnego, żądam zwrotu pieniędzy i do widzenia.
Nigdy więcej niskobudżetowych rozwiązań technicznych. Zasadzałam się na coverlocka Merrylock (tak się chyba zwał), ale mam obawy, że jego również można zakwalifikować do rozwiązań niskobudżetowych; zapewne skończy się na tym, od czego powinno się zacząć, czyli od Janome czy Brothera.
Jestem przygnębiona.

poniedziałek, 15 października 2012

Waliza

Miała być szoperka, a wyszła trawelerka ;)
Napociłam się nad dziadówą, napociłam, ale jest - oto ona, WALIZA.






Jakby się tak człowiek uparł, to na weekend w spa zdoła się w nią spakować.
Z zewnątrz alcara (czy jak ją zwał), dwie rączki, dwie kieszonki zewnętrzne - jedna otwarta, druga zamykana na suwak. W środku wyszło na bogato - dwie komory (jeden suwak, ale wewnątrz jest coś w rodzaju ścianki działowej), duża kieszeń na zamek magnetyczny (mniejszy laptop się zmieści, o tablecie nie wspomnę), mniejsze dwie kieszenie, a na ściance działowej kieszeń na portfel, zamykana na suwak.
ufff




środa, 10 października 2012

Borba III - mniejsza niebieska czyli rozmach twórczy

Ponieważ niebieskiej alcantary trochę mi zostało, uszyłam młodszą, płaską i mniejszą siostrę poprzedniej Borby.
Jest mniej więcej formatu A4 i jakieś płaskie A4 pewnie w nią się zmieści. Ma wewnętrzną kieszeń na suwak, zapina się na magnes i - jako ukoronowanie wszystkiego - postanowiłam walnąć szlaczek. Szlaczek jest na rączkach i na brzegu torby, więcej się nie ośmieliłam ;)
Wygląda tak:



Borba II ze zmianami

Wkurzał mnie tamten pasek, więc ciachnęłam i dałam nowy, nieco węższy i nieco dłuższy. Dołożyłam też własnoręcznie zmajstrowany breloczek, bo szarpanie się z suwakiem jest trochę nieprzyjemne.
I teraz jest tak:


Przyznam, że wypróbowałam - nosi się rewelacyjnie. Mieści A4 w pionie (w poziomie nie próbowałam), Kindle ma swoją kieszonkę, portmonetka ma swoją kieszonkę, klucze też. Żebym tak mogła ją zatrzymać dla siebie...

sobota, 6 października 2012

Borba II - tym razem zamszopodobna

Szalenie chciałam spróbować, jak się szyje z alcantary.
Znalazłam na Woli hurtownię z artykułami do tapicerki, alcantarę pan sprzedawca pokazał, a jakże - 550 zł od metra. Odnoszę wrażenie, że to, co na allegro funkcjonuje jako zamsz alcantara, nie ma z rzeczoną alcantarą wiele wspólnego, ale nie znam się dobrze i nie wiem, kto ma rację.
Wracając do naszych baranów - niczego nie szyłam tak powoli i dokładnie. Fason jest prosty, więc czas szycia nie objął najbliższych dwustu lat, ale zaledwie kilka dni. Przykładałam się głównie do wszywania suwaków, ale nie podarowałam sobie przyszpilania każdego centymetra materiału, żeby nie zmarnować ostatnich pieniędzy wydanych na zam-szyk.
Borba przypomina prostokąt, chociaż miała być bardziej kwadratowa. Zapina się na zamek magnetyczny, dlatego dołożyłam jej dwie kieszenie na suwak, jedną z zewnątrz, drugą w środku. Ma jeszcze dwie otwarte kieszonki, żeby nie było wielkiego bałaganu, bo w takich torbach bałagan jest cechą konstytutywną.
Wygląda tak (uprasza się o niezwracanie uwagi na jakość zdjęć, ale nie lubię się z tym aparatem; mam nadzieję, że niedługo zrobię nowe, tym razem swoim):
Edit: zmieniłam zdjęcia - teraz chyba trochę lepiej?