środa, 5 grudnia 2012

Fonie

Byli rassobie ćteji fonie
Małe wesiołe zieloni fonie
(Wersja nader oryginalna - wykonanie mojej córki :) )
Oto one:



Fonie są, oczywiście, cztery, dwa bardziej w zieleni, dwa z elementami fioletu.
Uszyłam jednego i przeklęłam bawełniany welur i tego, kto go wynalazł, do piątego pokolenia. Cholerstwo szyje się tak niewdzięcznie, przesuwa się, rozciąga, ściąga, nawet szpilkowanie nie pomaga, jeno fastryga daje radę.
Jak już się rzekło, foń powstał jeden, ja - spocona, zmachana, zdenerwowana, ale zadowolona, że to koneic roboty - ofiaruję go córce, na co dziecko, miast podziękować, pyta, gdzie są pozostałe trzy. Chciałam ryknąć po kibicowsku: "NIE MA I NIE BĘ-DZIE!!", ale w końcu to moje dziecko, zmiękłam i są cztery. Posiłkowałam się nieco wykrojem z 'Burdy dla dzieci', ale sporo zrobiłam po swojemu, efekt powyżej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz