niedziela, 21 kwietnia 2013

Na letniaka

W nosie mam pogodę, u mnie lato!
Szorty i koszulka:

Udaję, że mi ciepło ;)
Dziecka do udawania nie będę zmuszać, bo ma zapalenie ucha.

środa, 17 kwietnia 2013

Tutiturumtutu

Znaczy: tutu ;)
Generalnie jest to raczej miękka wersja tutu dla małych dziewczynek, zakładając, że w ogóle można to nazwać tutu.
Kupiłam szyfon z nadzieją, że uszyję petticoat, ale nie mam czasu się do tego zabrać.

Na podstawie uszytego tutiturumtutu pokażę, jak dostać dizajnerskiego szału:
Mam bladoróżowy szyfon, dziecko pragnie spódniczki baletowej, ok, ale nie chce mi się siedzieć nad petticoat, które miałam w planach, poza tym mam gazylion innych zobowiązań. No to robimy po prostu spódniczkę tiulową na gumkę. Ale gumka, eeeeee.... nieeeee...... - no, nie bardzo, nie chce mi się wciągać. To może coś doszyć, tylko co? W petticoat doszywa się satynę chyba (mam, ale nie mam pojęcia, czy to satyna, czy podszewka ;p), ale tu też trzeba wciągnąć gumkę. Zresztą mam tylko cienką, majtkową, będzie za wąska. Wstążka? Też cienka, poza tym ciuchy na sznurkach i wstążkach mają tendencję do opadania. A, genialnie - ściągacz! Mam kilometry ściągacza, tylko nie mam różowego. Biały? Ubrudzi, zresztą się kończy. Czarny, zielony, turkusowy - po moim trupie. Błękit - jakby ktoś pawia puścił. Szary! Tylko szary, to jest to! Róż z szarym komponuje się genialnie. 
Uszyłam, zobaczyłam, zwyciężyłam, po czym - upojona geniuszem - zaczęłam grzebać w internecie i co? I na ten genialny pomysł wpadły już co najmniej dwie osoby.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Share część 2

Co prawda miało być kolorowe, tylko mnie się pozajączkowało i jest szare, takie o:


Kiedyś istniało w moim życiu coś takiego, jak międzyczas. W tej chwili międzyczas wyprowadził się do ludzi, którzy umieją paść na kanapę i nic nie robić. Albo robić coś tylko dla siebie, hobbystycznie, z potrzeby.
Od chwili powstania PufPufa międzyczas dla mnie to abstrakcja.

wtorek, 2 kwietnia 2013

uuuufffffffffffffffff

Jakoś udało mi się wygrzebać z różnych etatowych i nieetatowych zobowiązań.
Podganiam robotę i mam nadzieję wyjść na prostą najszybciej, jak się da.
Ostatnie dokonania:
kotobluzka - faktycznie, jak się wyprasuje, to się nie marszczy ;)
i rybaczki sztuk dwie.



 I torba - duuuża, ale nie bardzo duża, pomieści spokojnie A4, i to nawet w obie strony. Ma kieszonki na zewnątrz (na suwak i otwartą) i wewnątrz (na suwak i otwarte). Pasek regulowany.
To chyba dobry objaw, że twórca ma ochotę zatrzymać swoje dzieła? ;)