poniedziałek, 21 grudnia 2015

Pomocnik Świętego Mikołaja

Tak, zobowiązałam się pomóc. Nie tylko w przekazaniu listów (żelazny punkt - żelusie), ale i w opakowaniu prezentów. Z niejadalnymi Święty poradzi sobie sam, dla ułatwienia kupiłam mu elegancki papier, ale słodycze dostaną osobny koszyczek.





Jak widać, koszyczek powoli się zapełnia.
Dno koszyka delikatesowego ma ok.25 cm średnicy, wysokość 18 cm, uszy - nie wiem, kroiłam na oko, ozdobne pseudoguziki przykleiłam za pomocą mojej ulubionej zabawki czyli pistoletu z klejem na gorąco. Przykleiłam sobie też bluzkę do spodni, bo pseudoguzik wyrwał mi się z ręki i rzucił do ucieczki, klejem do przodu.
Koszyk usztywniłam gąbką tapicerską, pomysł z piekła rodem, jesli chodzi o realizację, natomiast jeśli chodzi o funkcjonalność - wręcz przeciwnie.


Zastanawiam się, czy nie dorzucić kabanosów i słoika kiszonych ogórków. Pojęcie 'delikates', jeśli chodzi o moją córkę, mieści w sobie nie tylko lizaćki i titaćki, ale też dużo kiełbasy i 'kisione'.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz