czwartek, 21 kwietnia 2016

omnia mea mecum porto - rzecz o sakwie

Dziecko, gdy idzie na dwór (przynajmniej moje dziecko), bierze nie tylko rzeczy użyteczne na dworze, hulajnogę, rower, piłkę, ale też brazylion rzeczy dziwnych i na moje rodzicielskie oko kompletnie zbędnych, na przykład chomika na baterie albo zeszyt w różowej okładce. Ponieważ zgadzamy się z Molierem w kwestii Grzegorza Dyndały, dziecko dźwiga samo swoje skarby (porzuca, gubi, wraca i tak dalej). Nie należy mu ułatwiać, oczywiście, ale utrudniać za bardzo też nie i tak oto powstała rowerowa sakiewka. Sakiewka może być też hulajnogowa, ale co do hulajnogi mam inne plany, bo dla niej łatwiej przygotować coś większego. Z rowerem już nie jest lekko, jutro zrobię zdjęcia sakwy w akcji i sami zobaczycie, dlaczego nie jest.
Sakiewka przyczepiana jest na rzepy, dwa na górze, przy kierownicy, i jeden do główki ramy, żeby sakwa nie fruwała przy każdym gwałtowniejszym ruchu.
Na razie zdjęcia na sucho:







Na rowerze:


środa, 20 kwietnia 2016

Kosz wielki i potężny

Kosz na zabawki, kocyki i inne potrzebne i niepotrzebne rzeczy okazał się być większy, niż moje wyobrażenia - ma 50 cm wysokości i 50 cm średnicy. Wprowadziłam zamknięcie na sznurek, żeby ułatwić transport i nie rzucać zabawkami po całym domu - w końcu po to jest kosz, żeby zabawki były w jednym miejscu ;)
Jest miękki, można prać, ideał :)




środa, 6 kwietnia 2016

Łucznik 466 i szał

Mój szał, oczywiście.
Łucznik 466 po przeglądzie, podkręceniu i konserwacji, jest maszyną nie do zdarcia. Z przyjemnością odstawiłabym Juki, która jest, powiedzmy, niezła, ale siłą łucznikowi do pięt nie dorasta, ale mam problem ze stopkami.
Teoretycznie istnieje przejściówka, która pozwala na mocowanie w maszynach Łucznika starego typu stopek zatrzaskowych matic (BTW taka przejściówka jest elementem obecnym w chyba każdej maszynie do szycia, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy). Stopek mam od diabła i trochę, i chciałabym ich używać również w starej maszynie. Ucieszyłam się z istnienia przejściówki, super, kupujemy, droga nie jest.
Najpierw okazało się, że jest za wąska. Ma przekrój łódki, żeby ją nałożyć na dynks do mocowania, i ten przekrój okazał się za mały. Rozbijanie i rozwiercanie trochę pomogło, założyliśmy, jedziemy.
Nie pojechaliśmy. Przejściówka okazała się być za nisko zawieszona; owszem, ma tę samą wysokość, co mocowanie stopek starego typu, tylko otwór na wkręcenie śruby ma wyżej. Powoduje to, że stopki są za nisko, nie da się szyć grubszej warstwy materiału ani porządnie opuścić stopki.

Czy jest tu ktoś, kto próbował używać przejściówki do łucznika 466 (czy innego starego typu) i ma jakieś doświadczenie? Czy to ja z moją maszyną jesteśmy niekompatybilne z przejściówką, czy producent przejściówki miał chwilowe zaćmienie umysłu? Czy może są przejściówki wysokie, ale z otworem umieszczonym na właściwej wysokości?
Heeeeeeeeeeeeeeeeellllllll (pppp)!!!!

niedziela, 3 kwietnia 2016

Czysto użytkowo - fartuszek i organizer

Ostatnio okazały się dwie rzeczy:
-że Ulka nie ma fartuszka;
-że szycie okładek i organizerów jest doskonałym wyjściem, doskonalszym, niż kolekcjonowanie plastikowych okładek.

I teraz, uwaga:
-Ulka ma już fartuszek


-a organizer wygląda tak:






'Elo ziom' został już wypełniony tajnym szyfrem. Gdybym nie wiedziała, że to tajny szyfr, pomyślałabym, że to EKG.


A, jeszcze coś mi się przypomniało - STOPKA mi się przypomniała.
Mam sporo różnych stopek, niektórych używam częściej, niektóre rzadziej, a innych wcale. W kategorii 'wcale' mieści się na przykład stopka overlockowa, której jako żywo nie potrzebuję, bo mam overlocka. Znajdowała się również stopka do rolowania brzegu. Nie polubiłyśmy się, przeczytałam bowiem gdzieś, że najlepiej się nadaje do cienkich czy wręcz cieniutkich materiałów. Cieniutkie materiały z kolei nie polubiły się ze stopką, a ja nie polubiłam całego tego ustrojstwa, które się ślizgało, rolowało nie tak, jak trzeba, i w rezultacie dawało efekt rozpaczliwy. Kiedy szyłam Urszulce fartuszek, postanowiłam dać stopce do rolowania jedną, jedyniutką szansę, z lenistwa, inaczej musiałabym podwijać falbankę ręcznie albo przeszyć podłożenie zwykłą stopką, co da się, oczywiście, zrobić, ale trochę to trwa i nie zawsze wychodzi równo. Okazało się, że z płótnem bawełnianym czyli zwykłą pościelówą stopka współpracuje wyśmienicie. WY-ŚMIE-NI-CIE! Zawija jak złoto, równiutko, elegancko, aż przyjemnie popatrzeć; z kategorii 'wcale' przechodzi do kategorii 'częściej'.