środa, 6 kwietnia 2016

Łucznik 466 i szał

Mój szał, oczywiście.
Łucznik 466 po przeglądzie, podkręceniu i konserwacji, jest maszyną nie do zdarcia. Z przyjemnością odstawiłabym Juki, która jest, powiedzmy, niezła, ale siłą łucznikowi do pięt nie dorasta, ale mam problem ze stopkami.
Teoretycznie istnieje przejściówka, która pozwala na mocowanie w maszynach Łucznika starego typu stopek zatrzaskowych matic (BTW taka przejściówka jest elementem obecnym w chyba każdej maszynie do szycia, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy). Stopek mam od diabła i trochę, i chciałabym ich używać również w starej maszynie. Ucieszyłam się z istnienia przejściówki, super, kupujemy, droga nie jest.
Najpierw okazało się, że jest za wąska. Ma przekrój łódki, żeby ją nałożyć na dynks do mocowania, i ten przekrój okazał się za mały. Rozbijanie i rozwiercanie trochę pomogło, założyliśmy, jedziemy.
Nie pojechaliśmy. Przejściówka okazała się być za nisko zawieszona; owszem, ma tę samą wysokość, co mocowanie stopek starego typu, tylko otwór na wkręcenie śruby ma wyżej. Powoduje to, że stopki są za nisko, nie da się szyć grubszej warstwy materiału ani porządnie opuścić stopki.

Czy jest tu ktoś, kto próbował używać przejściówki do łucznika 466 (czy innego starego typu) i ma jakieś doświadczenie? Czy to ja z moją maszyną jesteśmy niekompatybilne z przejściówką, czy producent przejściówki miał chwilowe zaćmienie umysłu? Czy może są przejściówki wysokie, ale z otworem umieszczonym na właściwej wysokości?
Heeeeeeeeeeeeeeeeellllllll (pppp)!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz